Nadmiar emocji by wszystko uprościć..

Skończyło się użalanie się nad sobą !

Nie ma Nas..I nigdy więcej nie będzie.Pan D zmienił status z ‘wolny’ na ‘w związku’. Czyli sprawy biorą dobry obrót jak dla mnie. Cieszę się ,że pomaga mi w ten sposób o sobie całkiem zapomnieć bo czuję już powoli do Niego odrazę. Tak więc kończy się ta cała parodia ! Postanowienia, które nasuwają mi się po tym wszystkim to przede wszystkim Nie być naiwną !

Nowe znajomości, które się powoli rozwijają..

333

Wspominamy przeszłość ,marzymy o przyszłośći..

Jak zwykła szara myszka może być zauważona w tłumie nieznajomych osób?

Kiedyś byłam inna, wiecznie uśmiechnięta zadowolona z życia. Może temu bo byłam w centrum , ludzie mnie zauważali. Ale później romantyczna księżniczka zakochała się nieszczęśliwie w księciu , który okazał się okrutnym „kimś” kim nie był jak go poznawała. Ale zazwyczaj tak kończą się wyidealizowane marzenia o kimś, kogo tak na prawdę pragnie się mieć przy sobie. O tej swojej drugiej połówce, której całe życie się szuka. Mój ostatni związek który zakończył się 17 sierpnia 2010r. można śmiało nazwać „letnim romansem” zaczął się burzliwie , a zakończył co najwyżej dziwnie. Oboje postanowili się rozstać bo nie miało to większego sensu, ale ja czułam wtedy już coś więcej. Choć nie powinnam bynajmniej tak byłoby lepiej dla mnie. Ale myślicie ,że każdy się tak posłucha przyjaciół? hm.. no tak jeszcze wtedy ich miałam. Nie słuchałam nikogo tylko siebie, bo wiedziałam,że robię dobrze. Wolę zrobić coś i żałować ,że to zrobiłam niż żałować ,że tego nie zrobiłam. W końcu człowiek uczy się na błędach i tak też ja postępuję. Więc po ostatnim związku byłam sama, spotykałam się tylko z mężczyznami, żeby nie zapomnieć jak to jest być kobietą. Ale odpuściłam imprezy, poznawanie nowych twarzy. Cały czas miałam w głowie jeszcze Pana D. i ten nasz „mały świat” razem , który sobie stworzyłam, bez jego zgody. Ale teraz z perspektywy czasu już jest dobrze, nie myślę już o nim tak jak kiedyś dzień w dzień. Czasem tylko jeszcze jak usłyszę jego imię gdzieś na ulicy to się odwrócę by sprawdzić czy to nie czasem jego wołają. Po Panu D. pojawił się Pan P. , który zawrócił mi w głowie po woli zyskał moje zaufanie i wyjechał za granicę za pracą. No tak nie mówiąc nic po prostu pojechał, poinformował mnie dzień przed wyjazdem ,że nie zdąży przyjechać się pożegnać bo ma za dużo jeszcze do załatwienia. Co ja sobie GŁUPIA myślałam ? Więc teraz zostałam sama.. może tak lepiej. Na pewno bezpieczniej..